Tak, recepta jest prosta i na wyciągnięcie ręki, ale paradoksalnie wymaga wygrania pewnego pojedynku i to czasami dość trudnego.
Żeby nikt nie próbował wygrać, to najpierw "coś" musi przegrać. Tym czymś jest nasze ego i wszystko co w sobie skrywa, bo często jest za mocno zaprogramowane na to "wygrywanie".
Warto więc ten mały pojedynek z ego wygrać, aby potem móc na luzie przegrywać lub po prostu zręcznie omijać potrzebę "wygrywania".
To, co prawdziwe, nie prosi o światło.
Jest jak cisza, która nie potrzebuje wyjaśnień.
A tam, gdzie nie trzeba ostatniego słowa,
zostaje coś cenniejszego obecność, która niczego nie musi domykać. Cudny tekst.
Napisany dla prawdziwego Przyjaciela. Dziękuję ☺️
"Wystarczy, że nikt nie próbuje wygrać."
Tak, recepta jest prosta i na wyciągnięcie ręki, ale paradoksalnie wymaga wygrania pewnego pojedynku i to czasami dość trudnego.
Żeby nikt nie próbował wygrać, to najpierw "coś" musi przegrać. Tym czymś jest nasze ego i wszystko co w sobie skrywa, bo często jest za mocno zaprogramowane na to "wygrywanie".
Warto więc ten mały pojedynek z ego wygrać, aby potem móc na luzie przegrywać lub po prostu zręcznie omijać potrzebę "wygrywania".
I pełna zgoda, tak robi się wtedy o wiele lżej :)
Tak… Ego jest naszym najgorszym wrogiem. I oczekiwania. One też mają moc.
"Praca nad relacją" - w punkt. Przestaliśmy myśleć, że to brzmi... dziwnie 🙂 Projekt Związek. Projekt Przyjaźń.
Na szczęście są takie relacje, które nie wymagają takiego przycinania na wymiar projektu, prawda? ;)