Myślę, że spokój nie pojawia się po tym, jak wszystko w życiu zaczyna się układać. On przychodzi dopiero wtedy, kiedy człowiek jest już zmęczony noszeniem w sobie całego świata. Bardzo długo wydawało mi się, że muszę wszystko przeżywać mocniej, bardziej, do końca. Dziś chyba bardziej uczę się chronić własną ciszę. Nie z obojętności. Ze zmęczenia. I chyba dlatego tak poruszają mnie ludzie, przy których nic nie trzeba udowadniać.
Nasunęło mi się skojarzenie, że wewnętrzny prawdziwy spokój jest trochę jak wolność, która mieści się w człowieku dużo bardziej niż poza nim. Nawiązanie do wydarzenia sprzed tygodnia jak najbardziej oczywiste. Z więzienia wyszedł człowiek dużo bardziej wolny niż fetujące go tysiące. I zachwycił nas swoim spokojem.
Spokój to też forma obrony siebie przed wrzaskiem świata. Zza swojego muru obserwuję jedynie przepływ jaki poza mną się dzieje. Sam w jakimś sensie uwięziony w bańce powolnego przepływu życia, które wcale nie zwolniło.
Myślę, że spokój nie pojawia się po tym, jak wszystko w życiu zaczyna się układać. On przychodzi dopiero wtedy, kiedy człowiek jest już zmęczony noszeniem w sobie całego świata. Bardzo długo wydawało mi się, że muszę wszystko przeżywać mocniej, bardziej, do końca. Dziś chyba bardziej uczę się chronić własną ciszę. Nie z obojętności. Ze zmęczenia. I chyba dlatego tak poruszają mnie ludzie, przy których nic nie trzeba udowadniać.
Tak. Tacy ludzie wokół są najważniejszym dobrem i najwyższą wartością..
W pierwszej chwili chciałem się nie zgodzić, źle przeczytałem pierwsze zdanie.
Dopiero czytając resztę spostrzegłem, że Twoje słowa trafiają w punkt. Chronić własną ciszę, otaczać się odpowiednimi osobami.
Spokój, to rozumienie.
Nasunęło mi się skojarzenie, że wewnętrzny prawdziwy spokój jest trochę jak wolność, która mieści się w człowieku dużo bardziej niż poza nim. Nawiązanie do wydarzenia sprzed tygodnia jak najbardziej oczywiste. Z więzienia wyszedł człowiek dużo bardziej wolny niż fetujące go tysiące. I zachwycił nas swoim spokojem.
O! Dla mnie, to wręcz tożsame, mentalny synonim 🙂
Spokój. Moje ulubione słowo tego roku.
Delikatny szum wentylatorów, czytnik w dłoni i herbata na stoliku przy boku.
Szósta rano, cisza, zapach kawy, ja i moje teksty.
Słuchawki z aktywną redukcją szumu, ulubiona piosenka i przyglądanie się biegającym dookoła ludziom.
Czytanie dobrego artykułu i swobodne rozmyślania na tematy większe, ciekawe koncepcje.
Pisząc te słowa autentycznie się uśmiecham, tonąc w moich wyobrażeniach.
A Twoje teksty faktycznie biją (dziwne słowo w tym kontekście) spokojem, doceniam.
Pięknie to czytać. Ten Twój spokój jest tożsamy z moim. Dziękuję ☺️
Spokój to też forma obrony siebie przed wrzaskiem świata. Zza swojego muru obserwuję jedynie przepływ jaki poza mną się dzieje. Sam w jakimś sensie uwięziony w bańce powolnego przepływu życia, które wcale nie zwolniło.
Tak. To przyzwolenie dane samemu sobie - obserwuj rwącą rzekę, nie musisz do niej wskakiwać.